Miał być prezent, a był koc za tysiąc złotych

2013-06-22 08:01:00 (ost. akt: 2013-06-20 11:21:39)

Myślałam, że kwituję odbiór prezentu, a okazało się, że podpisałam umowę kupna wełnianego koca za tysiąc złotych — mówi pani Rozalia, 80-letnia elblążanka. 

Pani Rozalia uczestniczyła w pokazie towarów, zorganizowanym 12 czerwca w jednym z elbląskich hoteli.

80-latka odstąpiła od umowy kupna koca. Rzecznik praw konsumenta przypomina, że każda osoba, która kupi towar podczas takiego pokazu, może to zrobić w ciągu 10 dni od zawarcia umowy

80-latka odstąpiła od umowy kupna koca. Rzecznik praw konsumenta przypomina, że każda osoba, która kupi towar podczas takiego pokazu, może to zrobić w ciągu 10 dni od zawarcia umowy

Autor: Karolina Krajewska

— Prowadzący spotkanie opowiadał o kołdrach, poduszkach i kocach... — mówi kobieta. — Wylosował także jedno nazwisko spośród osób obecnych na spotkaniu. 


Z relacji starszej kobiety wynika, że szczęśliwiec, a okazała się nim właśnie pani Rozalia, miał otrzymać nagrodę - torbę podróżną i poduszkę. 

— Po zakończeniu pokazu prowadzący spotkanie mężczyzna poprosił, żeby moja znajoma wyszła na korytarz. Rozmowę ze mną, już bez świadków, prowadził w taki sposób, żebym nie rozumiała o co mu chodzi — opowiada kobieta. — Wspominał coś o ratach, a ja dopytywałam się, co chce mi sprzedać. On na to zapytał mnie, który koc bym sobie wybrała, więc mu wskazałam. Mężczyzna poprosił o dowód osobisty, wypełnił jakiś formularz i dał mi do podpisania.


Pani Rozalia podpisała, bo była przekonana, że kwituje odbiór nagrody.
— Mężczyzna powiedział, że jeszcze dołoży wkładkę i włożył ten koc do torby podróżnej, którą otrzymałam w prezencie — opowiada 80-latka.


Dopiero, gdy wróciła do domu jej córka obejrzała wszystko. W kocu zawinięty był formularz, z którego wynikało, że pani Rozalia kupiła koc za tysiąc złotych. Co miesiąc miała płacić 40 zł raty. 80-latka od razu napisała rezygnację i wysłała pocztą. Ma nadzieję, że raty spłacać jednak nie będzie musiała.

Chce jednak przestrzec inne osoby, które biorą udział w takich pokazach.

— Jeżeli ludzie już kupią coś na takim pokazie, to w ciągu 10 dni mogą odstąpić od umowy — tłumaczy miejski rzecznik konsumentów w Elblągu. — Bardzo ważne jest sformułowanie: "odstępuję od umowy", wtedy umowę uważa się za niebyłą. Jeżeli przekroczy się termin 10 dni, to wtedy powstaje problem.

Prawo niekoniecznie jest po stronie konsumentki. Trudno jest udowodnić, że wprowadzono ją w błąd. Jest to słowo przeciwko słowu. 
Do rzecznika konsumentów w ciągu ostatniego roku trafiło kilkanaście spraw dotyczących zakupu towarów podczas prezentacji.

— Miałem także jedną identyczną historię, jak w przypadku pani Rozalii — mówi. — Zdarza się również tak, że firmy nie zawsze podają w pełni prawdziwe dane. Na przykład nazwisko właściciela przedsiębiorstwa zgadza się, ale adres już nie. I nie wiadomo, czy dana firma istnieje w Poznaniu, czy w Gdańsku — dodaje.
kr

Źródło: Dziennik Elbląski

Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie Coś się źle wyświetla? Widzisz błąd? Zgłoś nam to!

Dodaj swój komentarz