Tylko mniej niż połowa elbląskich radnych zdecydowała się podać elblążanom, swoim wyborcom, numer telefonu czy adres mailowy. Resztę można spotkać podczas, przypadających średnio raz na miesiąc, dyżurów radnych lub niczym gwiazdę pop "wygoglować" w internecie.
Co powinien zrobić elblążanin, gdy zechce zawiadomić swojego radnego na przykład o tym, że na jego ulica nie ma oświetlenia lub że przejście przez jezdnię przed szkołą, w której uczy się jego dziecko, jest niebezpieczne? Najprościej byłoby zadzwonić do niego lub wysłać mu wiadomość pocztą elektroniczną. Tu jednak pojawiają się schody.
Teoretycznie takie dane powinni znaleźć się na stronie Urzędu Miejskiego w Elblągu, w zakładce Rada Miasta. Tam jednak znajdziemy adresy maliowe i numery telefonów tylko 10 spośród 25 radnych obecnej kadencji.
— Wśród nich jest i kontakt do mnie — mówi Maria Kosecka (Platforma Obywatelska). — To wydaje mi się całkiem naturalne. Nie chcę jednak oceniać innych radnych, nie wiem co nimi kierowało. Być może mieli jakieś przykre doświadczenia. Mnie dotychczas nic takiego nie spotkało, choć elblążanie zwracają się do mnie ze swoimi problemami dosyć często.
— Ja jestem otwarty na elblążan i ich problemy. Mój numer telefonu też jest dostępny — dodaje Andrzej Tomczyński (Sojusz Lewicy Demokratycznej). — Każdy jednak robi jak chce. Choć uważam, że nie fair jest sytuacja, gdy radny, który przecież jest osobą publiczną, takiego kontaktu nie udostępnia.
Jak jednak dotrzeć do kilkunastu pozostałych radnych? To już nie jest takie proste.
— Na stronie rzeczywiście znajdują się dane tylko części radnych — mówi Jerzy Chrabąszcz, kierownik Biura Rady. — Nie możemy przecież zamieścić numerów kontaktowych tych osób, które sobie tego nie życzą.
Swoją niechęć do ujawnienia takich danych radni tłumaczą różnie. Część z nich wskazuje inne "drogi", którymi można do nich dotrzeć.
— Mieszkańcy mogą się skontaktować ze mną poprzez moją stronę internetową www.antoniczyzyk.pl — zapewnia Antoni Czyżyk (PO). — Nie wiem dlaczego tego adresu nie ma na stronie urzędu.
Na "nowoczesne" formy kontaktu z mieszkańcami zdecydowało się więcej radnych. Choć z możliwości, które daje facebook czy blog, chętniej korzystają ci młodsi. Wśród nich jest Robert Turlej (PO) i Paweł Nieczuja-Ostrowski (PO).
— Jestem jak najbardziej otwarty na kontakty z mieszkańcami. Mam swoja stronę internetową i na niej jest również podany mój adres e-mail — mówi Robert Turlej. — Rzeczywiście, na podanie swojego prywatnego numeru telefonu się nie zdecydowałem.
— Radnym jestem po raz pierwszy i na początku kadencji, gdy podejmowałem decyzję czy udostępnić te dane elblążanom, trochę wzorowałem się na innych, bardziej doświadczonych radnych. Dlatego się na to nie zdecydowałem — dodaje Nieczuja-Ostrowski. — Nie jest jednak tak, że mieszkańcy nie mają ze mną żadnego kontaktu. Mam swój profil na facebooku i bloga. Mogę teraz podać swój adres e-mail - pawelnieczuja@interia.pl. Postawiłem w kontaktach z mieszkańcami na media elektroniczne — dodaje.
Krótki stażem w pracy radnego uzasadnia brak swoich danych kontaktowych Paweł Fedorczyk (Prawo i Sprawiedliwość), który w maju zastąpił Janusza Hajdukowskiego.
— Jeszcze nie zdążyłem uregulować tej kwestii — wyjaśnia. — Musze się jednak nad tym zastanowić. Nie wiem czy udostępnię swój prywatny numer telefonu, służbowego adresu mailowego również na razie nie mam. Być może założę dodatkowy numer telefonu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie mieszkańcy bez problemu będą mogli się ze mną skontaktować.
Z kolei Janusz Nowak (SLD) jest zaskoczony tym, że na liście nie ma jego numeru telefonu.
— Nie mam pojęcia dlaczego — szczerze zdziwi się Nowak. — Zawsze udostępniałem swój numer elblążanom i nic się pod tym względem nie zmieniło. Teraz również jak najbardziej można ten numer podać mieszkańcom.
Jest też grupa osób, która wskazują na przykre doświadczenia w kontaktach z elblążanami.
— W swojej pracy zawodowej miałem wcześniej złe doświadczenia, a więc i uzasadnione obawy przed podaniem swoich danych kontaktowych — przyznaje Wojciech Paczkowski (PO). — Myślę, jednak, że po tych kilku miesiącach zmienię zdanie i po prostu zaryzykuję. Nie jest jednak tak, że jestem dla mieszkańców niedostępny. Jeśli ktoś się do mnie zgłosi indywidualnie, jeśli jest taka potrzeba, mój numer otrzyma.
— Kiedyś udostępniono moje dane kontaktowe, łącznie z adresem zamieszkania. Zdarzało się wtedy, że miałem odwiedziny nietrzeźwych elblążan nawet w środku nocy — mówi Jerzy Wilk (PiS). — Te doświadczenia zaważyły na tym, że moich danych na stronie urzędu nie ma. Mieszkańcy mają jednak szansę skontaktować się ze mną. Dyżuruję w urzędzie, dyżuruję w klubie PiS, a jeśli jest taka konieczność można telefon do mnie uzyskać przez Biuro Rady.
Jak podkreśla kierownik Biura Rady Miejskiej, za jego pośrednictwem można się skontaktować z każdym radnym.
naj
Teoretycznie takie dane powinni znaleźć się na stronie Urzędu Miejskiego w Elblągu, w zakładce Rada Miasta. Tam jednak znajdziemy adresy maliowe i numery telefonów tylko 10 spośród 25 radnych obecnej kadencji.
— Wśród nich jest i kontakt do mnie — mówi Maria Kosecka (Platforma Obywatelska). — To wydaje mi się całkiem naturalne. Nie chcę jednak oceniać innych radnych, nie wiem co nimi kierowało. Być może mieli jakieś przykre doświadczenia. Mnie dotychczas nic takiego nie spotkało, choć elblążanie zwracają się do mnie ze swoimi problemami dosyć często.
— Ja jestem otwarty na elblążan i ich problemy. Mój numer telefonu też jest dostępny — dodaje Andrzej Tomczyński (Sojusz Lewicy Demokratycznej). — Każdy jednak robi jak chce. Choć uważam, że nie fair jest sytuacja, gdy radny, który przecież jest osobą publiczną, takiego kontaktu nie udostępnia.
Jak jednak dotrzeć do kilkunastu pozostałych radnych? To już nie jest takie proste.
— Na stronie rzeczywiście znajdują się dane tylko części radnych — mówi Jerzy Chrabąszcz, kierownik Biura Rady. — Nie możemy przecież zamieścić numerów kontaktowych tych osób, które sobie tego nie życzą.
Swoją niechęć do ujawnienia takich danych radni tłumaczą różnie. Część z nich wskazuje inne "drogi", którymi można do nich dotrzeć.
— Mieszkańcy mogą się skontaktować ze mną poprzez moją stronę internetową www.antoniczyzyk.pl — zapewnia Antoni Czyżyk (PO). — Nie wiem dlaczego tego adresu nie ma na stronie urzędu.
Na "nowoczesne" formy kontaktu z mieszkańcami zdecydowało się więcej radnych. Choć z możliwości, które daje facebook czy blog, chętniej korzystają ci młodsi. Wśród nich jest Robert Turlej (PO) i Paweł Nieczuja-Ostrowski (PO).
— Jestem jak najbardziej otwarty na kontakty z mieszkańcami. Mam swoja stronę internetową i na niej jest również podany mój adres e-mail — mówi Robert Turlej. — Rzeczywiście, na podanie swojego prywatnego numeru telefonu się nie zdecydowałem.
— Radnym jestem po raz pierwszy i na początku kadencji, gdy podejmowałem decyzję czy udostępnić te dane elblążanom, trochę wzorowałem się na innych, bardziej doświadczonych radnych. Dlatego się na to nie zdecydowałem — dodaje Nieczuja-Ostrowski. — Nie jest jednak tak, że mieszkańcy nie mają ze mną żadnego kontaktu. Mam swój profil na facebooku i bloga. Mogę teraz podać swój adres e-mail - pawelnieczuja@interia.pl. Postawiłem w kontaktach z mieszkańcami na media elektroniczne — dodaje.
Krótki stażem w pracy radnego uzasadnia brak swoich danych kontaktowych Paweł Fedorczyk (Prawo i Sprawiedliwość), który w maju zastąpił Janusza Hajdukowskiego.
— Jeszcze nie zdążyłem uregulować tej kwestii — wyjaśnia. — Musze się jednak nad tym zastanowić. Nie wiem czy udostępnię swój prywatny numer telefonu, służbowego adresu mailowego również na razie nie mam. Być może założę dodatkowy numer telefonu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie mieszkańcy bez problemu będą mogli się ze mną skontaktować.
Z kolei Janusz Nowak (SLD) jest zaskoczony tym, że na liście nie ma jego numeru telefonu.
— Nie mam pojęcia dlaczego — szczerze zdziwi się Nowak. — Zawsze udostępniałem swój numer elblążanom i nic się pod tym względem nie zmieniło. Teraz również jak najbardziej można ten numer podać mieszkańcom.
Jest też grupa osób, która wskazują na przykre doświadczenia w kontaktach z elblążanami.
— W swojej pracy zawodowej miałem wcześniej złe doświadczenia, a więc i uzasadnione obawy przed podaniem swoich danych kontaktowych — przyznaje Wojciech Paczkowski (PO). — Myślę, jednak, że po tych kilku miesiącach zmienię zdanie i po prostu zaryzykuję. Nie jest jednak tak, że jestem dla mieszkańców niedostępny. Jeśli ktoś się do mnie zgłosi indywidualnie, jeśli jest taka potrzeba, mój numer otrzyma.
— Kiedyś udostępniono moje dane kontaktowe, łącznie z adresem zamieszkania. Zdarzało się wtedy, że miałem odwiedziny nietrzeźwych elblążan nawet w środku nocy — mówi Jerzy Wilk (PiS). — Te doświadczenia zaważyły na tym, że moich danych na stronie urzędu nie ma. Mieszkańcy mają jednak szansę skontaktować się ze mną. Dyżuruję w urzędzie, dyżuruję w klubie PiS, a jeśli jest taka konieczność można telefon do mnie uzyskać przez Biuro Rady.
Jak podkreśla kierownik Biura Rady Miejskiej, za jego pośrednictwem można się skontaktować z każdym radnym.
naj
Joanna Pieśluk z Fundacji Batorego
— To jest oczywiste, że kontakt z radnym powinien być zapewniony. To podstawa komunikacji między mieszkańcami a lokalną władzą. Rozumiem, że nie każdy radny chce podać swój prywatny numer telefonu. Jednak kontakt mailowy, w dzisiejszych czasach powinien być czymś naturalnym. Tym zresztą zajmujemy się w ramach naszej akcji "Masz Głos, Masz Wybór". Zależy nam na zwiększeniu przepływu informacji między społeczeństwem, a władzą. My proponujemy wprowadzenie ujednoliconych domen, na których każdy radny miałby swój adres e-mail. To pozwoliłoby mieszkańcom nie tylko bez problemu dotrzeć do radnych, ale i ułatwić im ten dostęp w przyszłości, po kolejnych wyborach. Wtedy w "stary" adres wystarczyłoby na przykład wstawić nazwisko nowego radnego. Problem, z którym borykają się elblążanie, mają mieszkańcy wielu miast, także Warszawy.








Komentarze
1
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
amn #418918 | 83.9.*.* 23-10-2011 17:43
jest też taka strona radnyIwaszkiewicz.pl
!
odpowiedz na ten komentarz