Trzy lata temu pięcioletnia teraz Andżelika miała wypadek. Dziewczynka uszkodziła sobie kręgosłup. Od tego czasu jej domem jest hospicjum. Dziewczynka jest jedną z prawie trzydziestu osób, które znalazły tu opiekę. W niedzielę w placówce przy ul. Toruńskiej odbyły się Drzwi Otwarte. Pracownicy, wolontariusze i pacjenci wspólnie przekonywali, że "Hospicjum to też życie".
Drzwi Otwarte w elbląskim hospicjum zorganizowane zostały po raz kolejny. W ten sposób placówka włączyła się w ogólnopolską kampanię "Hospicjum to też życie", w tym roku organizowanej pod hasłem "Podaruj swój czas".
— Takie przedsięwzięcia mają sens — mówi Anna Podhorodecka z Hospicjum im. dr. Aleksandry Gabrysiak w Elblągu. — Jeszcze kilka lat temu hasło Drzwi Otwarte w hospicjum budziło dziwne reakcje, uśmieszki. Teraz jest inaczej. Cos się zmieniło na lepsze. — Ludzie, gdy zobaczą jak tu jest, przestają się bać hospicjum — dodaje Wiesława Pokropska, dyrektora hospicjum. — Myślę, że choćby z tego względu takie inicjatywy są bardzo potrzebne.
O tym czym jest hospicjum opowiadali również pacjenci. Mówiła o tym i Andżelika oraz jej babcia. Jak tu żyją? Pokój dziewczynki jest kolorowy, pełno tu zabawek, książek. Ten pokój niewiele różni się od pokojów większości dzieci. Z tym wyjątkiem, że ten znajduje się w hospicjum.
— U Andzi jestem codziennie. Ja zajmuje się małą do południa, później przychodzi mama. W hospicjum spędzamy bardzo dużo czasu, tak jest prawie od trzech lat, od wypadku. Andzia jak tu trafiła prawie w ogóle się nie ruszała. Teraz jest lepiej. — mówi Krystyna Długokęcka, babcia dziewczynki. — Czy Drzwi Otwarte w hospicjum są potrzebne? Myślę, że tak. Nie powiem, czasami trudno mi opowiadać o Andzi. Są i łzy. Widzę jednak jak ludzi mogą odmienić takie wizyty. Pamiętam więźniów, którzy pracowali tu jako wolontariusze. Sami mówili, że dzięki temu stali innymi ludźmi.
Hospicjum to miejsce, w którym nie da się nie myśleć o odchodzeniu. Temat przez wiele osób unikany, tu nabiera realnego wymiaru. Jak mówić o śmierci, czym ona jest? Na te pytania dzieciom odwiedzi dostarczyła "Pszczółka Malinka". Tak zatytułowany film obejrzeli w niedzielę mali podopieczni placówki.
— To animacja, która na przykładzie kwiatów rozkwitających i więdnących kwiatów pokazuje czym jest przemijanie, odchodzenia — dodaje pani Anna. — Tematy trudne pokazane w piękny sposób.
Podczas Drzwi Otwarty pracownicy hospicjum zachęcali osoby dojrzałe do zaangażowania się w wolontariat.
— Form wolontariatu w hospicjum jest kilka — wyjaśnia Podhorodecka. — Jest wolontariat hospicyjny, czyli praca z pacjentami. By móc ją wykonywać konieczne jest przejście szkolenia. Takie szkolenia prowadzimy w Elblągu. Można jednak pomagać i na inne sposoby. Mamy wolontariuszy, którzy współpracują z nami przy okazji jakiś akcji czy pomagają w pracach gospodarskich. Osoby, które chciałyby podzielić się swoim życiowym doświadczeniem, wspomóc swoją pracą hospicjum, mogą zgłosić się do placówki przy ul. Toruńskiej.
naj
— Takie przedsięwzięcia mają sens — mówi Anna Podhorodecka z Hospicjum im. dr. Aleksandry Gabrysiak w Elblągu. — Jeszcze kilka lat temu hasło Drzwi Otwarte w hospicjum budziło dziwne reakcje, uśmieszki. Teraz jest inaczej. Cos się zmieniło na lepsze. — Ludzie, gdy zobaczą jak tu jest, przestają się bać hospicjum — dodaje Wiesława Pokropska, dyrektora hospicjum. — Myślę, że choćby z tego względu takie inicjatywy są bardzo potrzebne.
O tym czym jest hospicjum opowiadali również pacjenci. Mówiła o tym i Andżelika oraz jej babcia. Jak tu żyją? Pokój dziewczynki jest kolorowy, pełno tu zabawek, książek. Ten pokój niewiele różni się od pokojów większości dzieci. Z tym wyjątkiem, że ten znajduje się w hospicjum.
— U Andzi jestem codziennie. Ja zajmuje się małą do południa, później przychodzi mama. W hospicjum spędzamy bardzo dużo czasu, tak jest prawie od trzech lat, od wypadku. Andzia jak tu trafiła prawie w ogóle się nie ruszała. Teraz jest lepiej. — mówi Krystyna Długokęcka, babcia dziewczynki. — Czy Drzwi Otwarte w hospicjum są potrzebne? Myślę, że tak. Nie powiem, czasami trudno mi opowiadać o Andzi. Są i łzy. Widzę jednak jak ludzi mogą odmienić takie wizyty. Pamiętam więźniów, którzy pracowali tu jako wolontariusze. Sami mówili, że dzięki temu stali innymi ludźmi.
Hospicjum to miejsce, w którym nie da się nie myśleć o odchodzeniu. Temat przez wiele osób unikany, tu nabiera realnego wymiaru. Jak mówić o śmierci, czym ona jest? Na te pytania dzieciom odwiedzi dostarczyła "Pszczółka Malinka". Tak zatytułowany film obejrzeli w niedzielę mali podopieczni placówki.
— To animacja, która na przykładzie kwiatów rozkwitających i więdnących kwiatów pokazuje czym jest przemijanie, odchodzenia — dodaje pani Anna. — Tematy trudne pokazane w piękny sposób.
Podczas Drzwi Otwarty pracownicy hospicjum zachęcali osoby dojrzałe do zaangażowania się w wolontariat.
— Form wolontariatu w hospicjum jest kilka — wyjaśnia Podhorodecka. — Jest wolontariat hospicyjny, czyli praca z pacjentami. By móc ją wykonywać konieczne jest przejście szkolenia. Takie szkolenia prowadzimy w Elblągu. Można jednak pomagać i na inne sposoby. Mamy wolontariuszy, którzy współpracują z nami przy okazji jakiś akcji czy pomagają w pracach gospodarskich. Osoby, które chciałyby podzielić się swoim życiowym doświadczeniem, wspomóc swoją pracą hospicjum, mogą zgłosić się do placówki przy ul. Toruńskiej.
naj








Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz