Ktoś złapany w komunikacji miejskiej na jeździe bez ważnego biletu podał mój adres, a kontrolerzy uwierzyli mu na piękne oczy i nie sprawdzili podawanych przez niego danych. Teraz mam przez to sporo problemów – opowiada pan Andrzej, mieszkaniec Elbląga.

Oszust podał adres pana Andrzeja, a ten ma teraz zapłacić dwie kary za jazdę bez biletu
Autor: Michał Skroboszewski
Kłopoty pana Andrzeja zaczęły się pod koniec listopada ubiegłego roku, kiedy do jego mieszkania przyszło pismo, wzywające do uregulowania kary za jazdę bez ważnego biletu. Był zdziwiony, bo po pierwsze nie jeździ na gapę, a po drugie na piśmie zgadzało się tylko jedno – jego adres. Imię i nazwisko gapowicza było mu zupełnie obce.
Kazano mu napisać oświadczenie — Nikt taki nie jest u mnie zameldowany. Nie znam Michała A., który został złapany na jeździe bez biletu i podał mój adres — mówi. Pan Andrzej wybrał się z pismem do elbląskiej siedziby firmy Arsen, która odpowiada za kontrole biletów w Elblągu. — Kazano napisać mi oświadczenie, że to nie ja jechałem bez biletu. Tak też zrobiłem — opowiada. Zaledwie kilka dni później, na początku grudnia, do mieszkania pana Andrzeja trafiło kolejno pismo. Tym razem miał zapłacić 120 zł za Marka A., który został złapany na jeździe bez biletu w autobusie linii nr 16. Na piśmie było to samo nazwisko – zmienione było tylko imię. Ten sam był adres. — Sytuacja się powtórzyła. Poszedłem do firmy Arsen, napisałem oświadczenie, sprawa trafiła na policję — opowiada.
To może spotkać każdego z nas W połowie stycznia pan Andrzej został wezwany na policję. Złożył zeznania, zostawił próbki podpisów. Wcześniej jednak dostał kolejne wezwanie do zapłaty. — Pismo brzmiało groźnie. Byłem zdziwiony, bo myślałem, że skoro złożyłem reklamację, a sprawą zajmuje się policja, to egzekucja nałożonych kar zostanie wstrzymana — mówi. Pan Andrzej najbardziej oburzony jest jednak zachowaniem kontrolerów, którzy złapali oszusta na jeździe bez ważnego biletu. — Na jakiej podstawie uwierzyli komuś, kto podał mój adres? — zastanawia się. — Okazuje się, że to może spotkać każdego z nas. Wystarczy, że oszust poda nasz adres. Jestem niewinny, straciłem czas na wyjaśnienie tej sytuacji, a teraz dostaję jeszcze pisma wzywające mnie do zapłaty.
Zwróciliśmy się o wyjaśnienie tej sytuacji do firmy Arsen oraz Zarządu Komunikacji Miejskiej. W piątek nie dostaliśmy odpowiedzi od firmy, która zajmuje się w Elblągu kontrolą biletów. Sprawę próbował wyjaśnić Michał Górecki, rzecznik prasowy ZKM. — Zgodnie z zapewnieniami ze strony firmy Arsen, w przypadku złożenia reklamacji, dotyczącej nałożenia opłaty dodatkowej, postępowanie windykacyjne zostaje zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy — napisał do nas. I wyjaśnia. — W przypadku ujęcia pasażera, który nie posiada skasowanego, ważnego biletu lub odpowiedniego, ważnego dokumentu potwierdzającego prawo do bezpłatnych przejazdów, kontrolerzy proszą o okazanie dokumentu tożsamości. W przypadku braku dokumentu lub w przypadku odmowy jego okazania, kontrolerzy mają prawo wezwać policję.
W Elblągu takie interwencje odbywają się wyjątkowo sprawnie i szybko. Tożsamość "gapowicza" może również potwierdzić współpasażer – jednak jeśli kontrolerzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do wiarygodności podanych danych, zwracają się o pomoc do policji. Bardzo często sama informacja o możliwości podjęcia interwencji przez policję pomaga jednak odnaleźć dokument tożsamości.
Pan Andrzej ma jednak pewność, że w przypadku gapowicza, który podał jego adres, kontrolerzy nie wezwali policji. — Żaden Marek ani Michał A. nie jest zameldowany pod moim adresem. Kontrolerzy uwierzyli gapowiczowi na ładne oczy. Nie zweryfikowali podawanych przez niego danych, bo gdyby to zrobili, to by się przekonali, że żaden pan A. nie mieszka pod moim adresem — dziwi się. Pan Andrzej obawia się jeszcze jednego. — Dostałem wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej. Za chwilę, jak znam życie, zaczną się telefony, a później wizyty windykatorów w domu, a przecież to nie ja jechałem bez biletu. Dlaczego mam płacić? — pyta. W piątek wysłaliśmy pytania także do firmy Arsen. Czekamy na odpowiedź.
Arkadiusz Kolpert
Kazano mu napisać oświadczenie — Nikt taki nie jest u mnie zameldowany. Nie znam Michała A., który został złapany na jeździe bez biletu i podał mój adres — mówi. Pan Andrzej wybrał się z pismem do elbląskiej siedziby firmy Arsen, która odpowiada za kontrole biletów w Elblągu. — Kazano napisać mi oświadczenie, że to nie ja jechałem bez biletu. Tak też zrobiłem — opowiada. Zaledwie kilka dni później, na początku grudnia, do mieszkania pana Andrzeja trafiło kolejno pismo. Tym razem miał zapłacić 120 zł za Marka A., który został złapany na jeździe bez biletu w autobusie linii nr 16. Na piśmie było to samo nazwisko – zmienione było tylko imię. Ten sam był adres. — Sytuacja się powtórzyła. Poszedłem do firmy Arsen, napisałem oświadczenie, sprawa trafiła na policję — opowiada.
To może spotkać każdego z nas W połowie stycznia pan Andrzej został wezwany na policję. Złożył zeznania, zostawił próbki podpisów. Wcześniej jednak dostał kolejne wezwanie do zapłaty. — Pismo brzmiało groźnie. Byłem zdziwiony, bo myślałem, że skoro złożyłem reklamację, a sprawą zajmuje się policja, to egzekucja nałożonych kar zostanie wstrzymana — mówi. Pan Andrzej najbardziej oburzony jest jednak zachowaniem kontrolerów, którzy złapali oszusta na jeździe bez ważnego biletu. — Na jakiej podstawie uwierzyli komuś, kto podał mój adres? — zastanawia się. — Okazuje się, że to może spotkać każdego z nas. Wystarczy, że oszust poda nasz adres. Jestem niewinny, straciłem czas na wyjaśnienie tej sytuacji, a teraz dostaję jeszcze pisma wzywające mnie do zapłaty.
Zwróciliśmy się o wyjaśnienie tej sytuacji do firmy Arsen oraz Zarządu Komunikacji Miejskiej. W piątek nie dostaliśmy odpowiedzi od firmy, która zajmuje się w Elblągu kontrolą biletów. Sprawę próbował wyjaśnić Michał Górecki, rzecznik prasowy ZKM. — Zgodnie z zapewnieniami ze strony firmy Arsen, w przypadku złożenia reklamacji, dotyczącej nałożenia opłaty dodatkowej, postępowanie windykacyjne zostaje zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy — napisał do nas. I wyjaśnia. — W przypadku ujęcia pasażera, który nie posiada skasowanego, ważnego biletu lub odpowiedniego, ważnego dokumentu potwierdzającego prawo do bezpłatnych przejazdów, kontrolerzy proszą o okazanie dokumentu tożsamości. W przypadku braku dokumentu lub w przypadku odmowy jego okazania, kontrolerzy mają prawo wezwać policję.
W Elblągu takie interwencje odbywają się wyjątkowo sprawnie i szybko. Tożsamość "gapowicza" może również potwierdzić współpasażer – jednak jeśli kontrolerzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do wiarygodności podanych danych, zwracają się o pomoc do policji. Bardzo często sama informacja o możliwości podjęcia interwencji przez policję pomaga jednak odnaleźć dokument tożsamości.
Pan Andrzej ma jednak pewność, że w przypadku gapowicza, który podał jego adres, kontrolerzy nie wezwali policji. — Żaden Marek ani Michał A. nie jest zameldowany pod moim adresem. Kontrolerzy uwierzyli gapowiczowi na ładne oczy. Nie zweryfikowali podawanych przez niego danych, bo gdyby to zrobili, to by się przekonali, że żaden pan A. nie mieszka pod moim adresem — dziwi się. Pan Andrzej obawia się jeszcze jednego. — Dostałem wezwanie do zapłaty od firmy windykacyjnej. Za chwilę, jak znam życie, zaczną się telefony, a później wizyty windykatorów w domu, a przecież to nie ja jechałem bez biletu. Dlaczego mam płacić? — pyta. W piątek wysłaliśmy pytania także do firmy Arsen. Czekamy na odpowiedź.
Arkadiusz Kolpert
Michał Górecki, rzecznik ZKM
— Z podobnymi problemami zmaga się kontrola biletów w całej Polsce. Jednak ilość reklamacji w tym zakresie, które wpływają do ZKM w Elblągu, jest stosunkowo niewielka i ogranicza się do kilku przypadków w ciągu roku. Warto przypomnieć, że podawanie nieprawdziwych danych osobowych lub podszywanie się pod inną osobę może mieć poważne konsekwencje prawne.







Komentarze
20
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
do kolega Florka #550878 | 85.232.*.* 09-02-2012 10:59
Nie mów tylko że Florek zdecydował się na leczenie...
!
odpowiedz na ten komentarz
zara #547907 | 78.88.*.* 07-02-2012 13:56
Dlaczego dziennikarz nie zapytał dlaczego ten pan otwiera nie swoją korespondencję?!To że list dotarł na jego adres wcale nie oznacza że do jego osoby został skierowany. Panie Andrzeju - listów które nie są do pana zaadresowane - się po prostu nie otwiera i najlepiej zwrócić je na poczcie. A gazecie gratuluję sensacji i profesjonalizmu - jako czytelnik czuję się oszukany tytułem, naciąganiem treści i jej miałkością.
Ocena komentarza: warty uwagi (2) !
odpowiedz na ten komentarz
kolec #547551 | 88.156.*.* 07-02-2012 10:48
Nie rozumiem czemu ten człowiek zajmuje się nie swoją sprawą.Taki list to do kosz i sprawy nie ma.Nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu!
Ocena komentarza: warty uwagi (3) !
odpowiedz na ten komentarz
bloo #547164 | 88.156.*.* 07-02-2012 01:32
A ja bym chciał zobaczyć zdjęcie nóg tego pisma, co przyszło do mieszkania pana Andrzeja. I chętnie bym jeszcze rozmowę z tym pismem przeczytał, bo skoro umie chodzić, to i gadać chyba też?
!
odpowiedz na ten komentarz
V #546920 | 93.105.*.* 06-02-2012 21:33
nie zmienia to faktu że ten pan nie powinien otwierać listu który nie jest opatrzony jego imieniem i nazwiskiem. pomyślcie - wyprowadzacie sie z mieszkania ale jakiś zabłąkany list przychodzi na stary adres - świadomość że ktoś może być aż tak bardzo ciekawski żeby otwierać cudzą korespondencję wywołuje u mnie odrazę...
Ocena komentarza: warty uwagi (2) !
odpowiedz na ten komentarz
kolega Florka #546908 | 93.154.*.* 06-02-2012 21:24
ojejku-Nie rozpaczaj, chłopczyku. Florek jest, nie powiem co robi, ale...zadziwi wszystkich.
!
odpowiedz na ten komentarz
czemu nie tak? #546790 | 91.40.*.* 06-02-2012 20:15
Zaraz, zaraz. Kto sie nie potrafi wylegitymowac wiarygodnym dokumentem do tego jest wzywana policja i podejrzany jest zatrzymywany do czasu ustalenia personaliow.
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
kery #546656 | 178.235.*.* 06-02-2012 18:47
Podobnie bylo z moim synem zekomo jechał rano do szkoły ,gdzie szkołę ma po drugiej stronie ulicy.Ktoś podał adres , a Kanar w to uwierzył i na koniec grudnia przyszło wezwanie do zapłaty. Poszedłem do firmy Arsen, napisałem oświadczenie, sprawa trafiła na policję. Za dałem pytanie Pani która tam siedziała dlaczego nie wezwał policji , aby ustalic tożsamość to odpowiedziała że takie wezwanie kosztuje 360 zł i ta firma dlatego rezygnuje z takiej usługi.
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
gapowicz #546599 | 87.105.*.* 06-02-2012 18:04
Niech za takie nichlujstwo,bałaganiarstwo i brak wykształcenia płaca Te... "KANARKI" !!! Bo oczywiście jak złapią babcię, to zaraz by jej ręce powykręcali i szukali w siatce dokumenty a młody potrafi zakręcić... i "Kanar sie cieszy,że Go lubią"
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
XXX #546559 | 178.235.*.* 06-02-2012 17:38
Firma powinna sprawdzić dane na podstawie dokumentów lub przy pomocy policji.. Niestety tego nie robi, często dane uzupełniane są przy pomocy biura ewidencji. Przeżyłam podobną sprawę - syna. znalazła się w sadzie Grodzkim i ZKM przegrał, bo syn w czasie"przejażdżki na gapę" był na wycieczce szkolnej" i miał na cały rok wykupiony karnet. Nawet nie usłyszałam słowa przeproszenia, a co się napisałam i naudokumentowałam. Sprawa ciągnęła się przez cały rok. Życzę powodzenia!!!
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
zorro #546451 | 178.235.*.* 06-02-2012 15:57
może na jakieś fatum padło na rodzinę znanego redaktora F. :))
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
Pati #546382 | 109.78.*.* 06-02-2012 14:58
Tak samo było z moim mężem 2 lata temu,ktoś podał dane mojego męża i przyszedł mandat na adres moich teściów.Jednak to nie był mój mąż bo my mieszkamy za granicą.Pani w okienku w ZKM powiedziała,że teraz to ludzie na weekend przylatują i jeżdżą na gapę a później to głupich udają.Tak dokładnie powiedziała.
Ocena komentarza: warty uwagi (3) !
odpowiedz na ten komentarz
he #546335 | 80.50.*.* 06-02-2012 14:28
A odciski palców pobrali?
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
prawnik #546323 | 178.42.*.* 06-02-2012 14:23
skoro pismo jest adresowane nie do niego, to trzeba było nie odbierać. Ale jak już odebrał, to i tak może kazać firmie autobusowej całować się w nos. Problem byłby, jakby na wezwaniu do zapłaty było jego nazwisko. Rada jest taka. Nie odpowiadać na pisma z firmy autobusowej, do czasu jak nie są adresowane do Ciebie.
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
Miś Colargol #546318 | 78.8.*.* 06-02-2012 14:19
można takiego pisma nie otwierać jeśli jest nie na moje nazwisko, można wrzucić do kosza ale prędzej czy później windykator zapuka do drzwi
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
:) #546297 | 46.186.*.* 06-02-2012 14:04
nie koniecznie. mój brat dostasł zawiadomienie ze jego sprawa idzie do windykacji listem zwykłym. dwa razy ktos mu ten sam numer wyciał i sie pod niego podszył. ale policja sprawe zamknęła z niewykrycia przestępcy a brat latał na przesłuchania do policji i się musiał tłumaczyć. Koleś był dobry bo brat rzekomo urodził się 31 lutego i kontloler tak wpisał w mandat!!!
Ocena komentarza: warty uwagi (3) !
odpowiedz na ten komentarz
moniczka #546186 | 178.42.*.* 06-02-2012 12:52
jasne, jak nie do mnie zaadresowany to sie nie przejmuje - pozatym takie pisma musza byc wysylane za potwierdzeniem odbioru - a takie wrzucone do skrzynki - to mozna sobie je wyrzucic, ten Pan jest chyba przewrazliwiony
Ocena komentarza: warty uwagi (2) !
odpowiedz na ten komentarz
Bolo #546140 | 77.253.*.* 06-02-2012 12:25
Ciotka sie podszyła za moja mamę. kiedys podobnie zrobiła, jadąc 30 na działkę. Moja mama tam nie ma działki na Bielanach. Wyszło, ze ciotka została ukarana przez sąd.
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz
zenek #546133 | 78.88.*.* 06-02-2012 12:23
jeśli list nie jest zaadresowany do mnie ale adres jest mój to go po prostu NIE OTWIERAM!!! nie rozumiem o co ten pan się piekli - problem go nie dotyczy
Ocena komentarza: warty uwagi (5) !
odpowiedz na ten komentarz
userka #546121 | 91.2.*.* 06-02-2012 12:16
tylko kasa, kasa, kasa. widac, ze i kanarom mozna i kolumne zygmunta sprzedac
Ocena komentarza: warty uwagi (4) !
odpowiedz na ten komentarz