Jego marzenie to sprawdzić się w zawodach dla twardzieli. Pomóż mu

2012-02-09 16:32:19 (ost. akt: 2012-02-09 14:25:11)

Zaledwie kilka dni w roku czuję, że naprawdę żyję, powietrze jest jakieś inne, smak jedzenia wyraźniejszy, a wzrok ostrzejszy... to dni startów... — między innymi tymi słowami Patryk Sawicki z Elbląga przekonał do siebie organizatorów konkursu, w którym do wygrania jest udział w zawodach Ironman w Klagenfurcie. To czy pojedzie do Austrii zależy teraz od internautów.

Patryk Sawicki

Patryk Sawicki

Autor: archiwum prywatne

Ironman Triathlon to jedne z najcięższych zawodów sportowych, które ukończyć mogą sportowcy o żelaznej kondycji. Śmiałkowie aby dotrzeć do mety muszą przepłynąć 3,8 km, przejechać na rowerze 180 km i na koniec przebiec maraton 42,2 km. W zawodach weźmie udział ponad 2000 zawodników.

Elblążanin Patryk Sawicki ma 22 lata. Przez większą część życia trenował triathlon (pływanie, rower, bieg). Obecnie studiuje na czwartym roku Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku i godzi naukę z dalszymi treningami. Jego marzeniem jest wystartować w Ironmanie. Kiedy rozpoczął się konkurs, w którym do wygrania jest start w tych zawodach, nie zastanawiał się. Wysłał zgłoszenie z opisem dlaczego właśnie to on powinien wygrać. Podobnie zrobiło ok. 1500 osób. 

— Spośród nadesłanych zgłoszeń do finału dostało się 10, w tym także moje — opowiada.


Obecnie trwa drugi etap konkursu.
— Do poniedziałku trwa głosowanie internautów na Facebooku. Z 10 zawodników, na których można głosować, wygra ten, który zdobędzie najwięcej głosów — opowiada Patryk.


22-latek jest przekonany, że da radę ukończyć zawody w Austrii.
— Nagle pojawiła się szansa by wziąć udział w Ironmanie. Nie mogłem z niej nie skorzystać. Mam nadzieję, że wygram głosowanie — mówi Patryk.
AKT

Użytkownicy Facebooka mogą głosować tu

Patryk Sawicki napisał o sobie

Mam 22 lata. Triathlon trenuję 12 lat. Przez te lata każdy dzień zaczynał się i kończył treningiem. Basen 6:00, szkoła, jedzenia, lekcje, studia, rower/bieg, spanie i od początku. Dzień w dzień, tydzień w tydzień. Trenowałem do sprintów, olipmpijek aż w końcu do 1/2 Iromana. Wszystko to (mam nadzieje) zmierza do chwili aby stanąć w końcu na linii startu i sprawdzić się w tym do czego zostałem stworzony. Nie jestem poetą. Zaledwie kilka dni w roku czuję, że naprawdę żyję, powietrze jest jakieś inne, smak jedzenia wyraźniejszy, a wzrok ostrzejszy...to dni startów...
Widziałeś coś ciekawego, chcesz podzielić się informacją, zdjęciami? Daj nam znać, a zajmiemy się Twoim tematem! Napisz do nas: gazeta@dziennikelblaski.pl lub dodaj swój artykuł.

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj swój komentarz