Reforma emerytalna była tematem dyskusji Rady Programowej Kongresu Kobiet z premierem Donaldem Tuskiem. Swoje zdanie na ten temat wyraziły również elblążanki, które wzięły udział w spotkaniu. — Nie było głaskania po głowie. Był głosy za i przeciw — zapewnia Jadwiga Król z Elbląga.
Planowana reforma, a przede wszystkim wydłużenie wieku emerytalnego kobiet do 67 lat, to obecnie bardzo gorący temat. Trwa dyskusja na temat jej przyszłego kształtu. Na jednego ze strategicznych partnerów takich rozmów wyrasta środowisko kobiet skupionych w Kongresie Kobiet. To właśnie z nim premier Donald Tusk rozmawiał w ubiegły piątek, podczas spotkania w Warszawie. Wzięły w nim udział również panie z elbląskiego Kongresu.
— Wreszcie zauważono, że nie jesteśmy pełnoprawnymi obywatelkami tego państwa — mówi Danuta Tchorowska.
Choć jak jasno pokazuje spotkanie z premierem, obywatelkami, które nie mówią jednym głosem. — Nie reprezentujemy wszystkich Polek, a jedynie siebie — mówi Jadwiga Król. — Każda z nas ma własne zdanie, własne argumenty. To zresztą było widoczne podczas spotkania z premierem. Nie było głaskania. Był głosy za i przeciw, konkretne argumenty i pytania. Nic dziwnego, bo wśród uczestniczek spotkania znalazły się między innymi społeczniczki, pracownice organizacji pozarządowych, uczelni wyższych, polityczki, młode matki i starsze kobiety. Razem blisko sto kobiet.
Pytania i wątpliwości były różne. Panie podkreślały jednak, że bez reformy społecznej i rozwoju gospodarczego, sama reforma systemu emerytalnego nie jest możliwa. — Bez tego kobiety będą miały problem z wypracowaniem emerytury — dodaje pani Jadwiga. — Już teraz kłopoty ze znalezieniem pracy mają nie tylko kobiety w wieku 50 plus, ale i młode dziewczyny. Jak w takim razie można mówić o wydłużeniu tego wieku.
Tym bardziej, że przecież i teraz kobiety pracują nie tylko do 67 roku życia ale i nawet dłużej, chociażby jako opiekunki wnuków czy schorowanych rodziców. — To jest również praca, tylko społeczna, bez wynagrodzenia — mówi Jadwiga Król. — Może więc warto zastanowić się nad jej "zalegalizowaniem", tym bardziej, że to wiązałoby się że znacznymi oszczędnościami. Obecnie, na przykład osoby, które w domu opiekują się chorym dzieckiem, żyją w biedzie. W momencie, gdy dziecko trafia do ośrodka opieki, jego utrzymanie kosztuje państwo 7 tysięcy. Dlaczego przynajmniej część tych pieniędzy nie miałaby trafić do osób opiekujących się osobami zależnymi?
Takich pomysłów było więcej. Konsultacje z udziałem Kongresu Kobiet, chociaż są dopiero zapowiedzią szerszych rozmów na ten temat, udowodniły jednak, że reforma emerytalna choć wzbudza wiele obaw raczej jest nieunikniona. — Bez tego, jak twierdzi premier, nasz system może rozsypać się jak domek z kart — przyznaje Danuta Tchorowska. — Ja się z tym zgadzam. Przyznam szczerze, że sama jeszcze nie wiem jak do końca powinna wyglądać ta reforma. Jednak po tym spotkaniu jestem już trochę mądrzejsza. To tylko pokazuje jak ważne są takie konsultacje.
Natasza Jatczyńska
Choć jak jasno pokazuje spotkanie z premierem, obywatelkami, które nie mówią jednym głosem. — Nie reprezentujemy wszystkich Polek, a jedynie siebie — mówi Jadwiga Król. — Każda z nas ma własne zdanie, własne argumenty. To zresztą było widoczne podczas spotkania z premierem. Nie było głaskania. Był głosy za i przeciw, konkretne argumenty i pytania. Nic dziwnego, bo wśród uczestniczek spotkania znalazły się między innymi społeczniczki, pracownice organizacji pozarządowych, uczelni wyższych, polityczki, młode matki i starsze kobiety. Razem blisko sto kobiet.
Pytania i wątpliwości były różne. Panie podkreślały jednak, że bez reformy społecznej i rozwoju gospodarczego, sama reforma systemu emerytalnego nie jest możliwa. — Bez tego kobiety będą miały problem z wypracowaniem emerytury — dodaje pani Jadwiga. — Już teraz kłopoty ze znalezieniem pracy mają nie tylko kobiety w wieku 50 plus, ale i młode dziewczyny. Jak w takim razie można mówić o wydłużeniu tego wieku.
Tym bardziej, że przecież i teraz kobiety pracują nie tylko do 67 roku życia ale i nawet dłużej, chociażby jako opiekunki wnuków czy schorowanych rodziców. — To jest również praca, tylko społeczna, bez wynagrodzenia — mówi Jadwiga Król. — Może więc warto zastanowić się nad jej "zalegalizowaniem", tym bardziej, że to wiązałoby się że znacznymi oszczędnościami. Obecnie, na przykład osoby, które w domu opiekują się chorym dzieckiem, żyją w biedzie. W momencie, gdy dziecko trafia do ośrodka opieki, jego utrzymanie kosztuje państwo 7 tysięcy. Dlaczego przynajmniej część tych pieniędzy nie miałaby trafić do osób opiekujących się osobami zależnymi?
Takich pomysłów było więcej. Konsultacje z udziałem Kongresu Kobiet, chociaż są dopiero zapowiedzią szerszych rozmów na ten temat, udowodniły jednak, że reforma emerytalna choć wzbudza wiele obaw raczej jest nieunikniona. — Bez tego, jak twierdzi premier, nasz system może rozsypać się jak domek z kart — przyznaje Danuta Tchorowska. — Ja się z tym zgadzam. Przyznam szczerze, że sama jeszcze nie wiem jak do końca powinna wyglądać ta reforma. Jednak po tym spotkaniu jestem już trochę mądrzejsza. To tylko pokazuje jak ważne są takie konsultacje.
Natasza Jatczyńska








Komentarze
1
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
rambo #559968 | 164.127.*.* 15-02-2012 11:42
wizjoner Donald Tusk jest w stanie przewidzieć wysokość emerytur w 2040 roku a chyba nawet w 3015.Edward Gierek przewidział wydobycie węgla i produkcję stali do 2000 roku i wzrost produkcji mebli wiklinowych giętych.
!
odpowiedz na ten komentarz